Aktualności gastronomiczne Wydarzenia

Jarmark Bożonarodzeniowy – Bratysława 2018

jarmark bożonarodzeniowy w bratysławie

Jarmarki z okazji Świąt Bożego Narodzenia gromadzą zawsze dużą liczbę zaciekawionych turystów. W tym roku wybraliśmy się do Bratysławy- stolicy Słowacji. Bratysława to jedna z mniejszych stolic Europy, a jej jarmark bardziej kameralny niż ten choćby w Pradze (który odwiedziliśmy w 2016 roku), ale atmosfera i atrakcje, które nam zaoferowała wcale nie były skromniejsze.

Do Bratysławy przyjechaliśmy pociągiem 7 grudnia. Mieszkamy na Śląsku i mamy bardzo szybkie i tanie połączenie kolejowe! Na PKP można sobie zabrać mapę miasta z opisem głównych atrakcji, co bardzo polecam, ponieważ według nas, to bez planu miasta ani rusz 🙂 w dodatku jest darmowa, a za wszelkie przewodniki, które widzieliśmy na mieście trzeba zapłacić ok 10 €.

Od Dworca Centralnego do centrum jest kawałek drogi. Spacerkiem dojście do centrum zajmuje może z 40 minut. Warto też wspomnieć, że dworzec autobusowy oraz kolejowy są w przeciwnych częściach miasta.

Śniadanie

Po drodze na jarmark weszliśmy na śniadanie to kawiarni Ranno Ptáca przy ulicy Stefanicovej. Jest to dosyć klimatyczne miejsce na rogu ulicy, w którym podają naprawdę dobre śniadania! Zwykle nie lubimy jeść śniadań na mieście, bo porcje na talerzu są jakieś takie zbyt malutkie, a tutaj były naprawdę spore! Wybraliśmy bagietkę z sałatką z kurczakiem curry (wielka szkoda, że nie była podana na ciepło!) oraz omlet z boczkiem, pieczonymi ziemniaczkami, sałatką i pieczywem tostowym. Do picia zamówiliśmy dwie herbaty- czarną i zieloną. Było rzeczywiście smacznie. Za całość zapłaciliśmy ok 15 €. Uważam, że to bardzo dobry wstęp, do tego co czekało nas w ten weekend 🙂

Spacerkiem po mieście

Spacerem doszliśmy do głównego rynku. Z daleka witał nas zapach lokalnych pyszności oraz aromat grzanych specjałów do picia. Byliśmy tam około południa i było dosyć spokojnie. Przyjrzeliśmy się oferowanym produktom, bo o tej porze nie było jeszcze dużego tłumu.

jarmark

Wypiliśmy oczywiście od razu kubeczek grzanego ponczu oraz medoviny, czyli po naszemu miodu pitnego. Nie ma nic lepszego na mróz! Trochę rozgrzani poszliśmy oglądać miasto. A jest co oglądać! Uliczki Bratysławy są piękne, szczególnie o tej porze roku! Zaskakuje przede wszystkim architektura, która prezentuje bardzo różnorodne style, nawet tuż obok siebie.

Zwiedziliśmy kilka kościołów, choć ten najbardziej nietypowy mieliśmy tuż obok. Mowa tutaj o kościele św. Elżbiety, czyli tzw. niebieskim kościółku. Ten budynek z pewnością warto zobaczyć. Obiecuję, że takiego kościoła jeszcze nie widzieliście!

Byliśmy również na moście spinającym dwa brzegi Dunaju. Romantyczne miejsce z pięknym widokiem na zamek!

bratysława jarmark

Jedzenie

Na spacerze trochę zgłodnieliśmy więc postanowiliśmy wybrać się do Slovak Pub. Znajduje się on przy ulicy Obchodnej. Znany jest z niskich cen, ale również z pysznej, lokalnej kuchni. Spróbowaliśmy zupę czosnkową w chlebie oraz flaczki. Do tego dwa kufle piwa. Zupa czosnkowa była pyszna! Musicie wierzyć na słowo 🙂 kremowa z serem, po prostu niebo w gębie! Mąż próbował flaczki. Podobno bardzo ostre, ale równie dobre. Za całość zapłaciliśmy 11,60 €.

Tak nam tam zasmakowało, że na kolację również tam wróciliśmy. Wzięliśmy zestaw dla dwojga, składający się z trzech lokalnych dań: haluszki, strapacska oraz najlepsze na świecie pierogi z bryndzą. Byliśmy tacy głodni, że zapomniałam nawet zrobić zdjęcia! Porcja była ogromna. We dwójkę nie byliśmy w stanie jej zjeść. Sam zestaw to koszt 13 €.

Wróciliśmy na jarmark wieczorem. Co za piękny widok! Stragany wręcz uginały się pod ciężarem produktów. Chcieliśmy spróbować dosłownie wszystkiego.

jarmark w bratysławie

Koniecznie spróbujcie lokszy! Sprzedawana jest w cenie ok 1,5 € za sztukę. Wbrew pozorom nie smakuje jak zwykły naleśnik! 🙂 Naszym hitem okazała się cigánska pecienka. Kosztowała 5 €. To dopiero wulkan smaków! Na samo wspomnienie mam ślinotok 🙂 pecienka to bułka ze smażonym mięsem wieprzowym lub kurczakiem (polecam wieprzowinkę) z rumianą cebulką i musztardą. Można domówić do środka gruby plaster smażonego lokalnego lub pleśniowego sera. Naprawdę, palce lizać.

Mąż zakochał się w strudlach, a ja w rożkach z nadzieniem orzechowym. Mmm.. Kilka nawet mieliśmy przywieźć do domu, ale zjedliśmy w pociągu w drodze powrotnej 🙂

Świąteczne ozdoby

Na jarmarku duża ilość sprzedawców oferuje świąteczne ozdoby. Nie zawiodłam się również w Bratysławie. Tu ozdoby nie tylko wyglądały, ale niektóre również pachniały! Wykonane z pomarańczy, goździków, lasek cynamonu drobiazgi można uznać za hit. Sama przywiozłam ze sobą dzieciątko w skorupce orzecha włoskiego.

Ten, kto szuka na jarmarku pomysłów na prezent nie powinien wyjść z pustymi rękami. Pachnące świeczki, mydełka, zabawki, bombki z pięknego szkła – cuda, cudeńka! Ceny wahały się w zależności od wielkości średnio od 3 do nawet 20 €.

Atmosfera i wrażenia ogólne

Czy wróciłabym do Bratysławy? Z pewnością tak. Myślę, że oczarował mnie nie tylko jarmark, ale również całe stare miasto.

jarmark na słowacji

Pięknie oświetlone uliczki pozwalają na chwilę odpoczynku od codzienności i może hmm… naładowanie siebie nową energią i świeżymi pomysłami? Bo czy widzieliście w Polsce restaurację, w której przez witrynę zewnętrzną widzimy, jak kucharze gotują? Ja nigdy i nie umiałam się doczekać, aż napiszę, że tu taką widziałam!

Taki wypad rozbudza we mnie chęć oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia. Kolędy, zapach grzańca i blask ozdób niezmiennie powoduje, iż te dwa dni w roku cieszą mnie bardziej niż jakikolwiek inny urlop w ciągu roku.

Nie umiem porównać bratysławskiego jarmarku, do innych, które widziałam. Z pewnością jest bardziej kameralny, niż te w innych europejskich stolicach, a kuchnia bardziej tłusta niż gdziekolwiek indziej, ale serdeczni ludzie i ta niezwykła atmosfera świąt sprawiła, że będę go z pewnością bardzo dobrze wspominała.

5.0
04

Zostaw komentarz